Puszki promocyjne

Wódz Szoszonów starannie zastosował się do poleceń Old Shatterhanda. Westman wrócił i usiadł na kamieniu u wylotu wąwozu. Siedział tak nieruchomo przez parę godzin z opuszczoną na piersi głową. O czym myślał znakomity myśliwy? Być może przemknęły przed jego oczami dni ruchliwego życia jak barwna, ciekawa panorama. Wreszcie tętent konia zakłócił ciszę. Old Shatterhand zerwał się i podkradł do krawędzi skały.



— To boleć, bardzo boleć! — Co takiego? Czy trzymasz zwierzątko? — Czy pan Bob trzymać? Nie! Zwierzę trzymać pana Boba! — O niedobrze! Czy wpiło się w twoją rękę? — O tak, całe wpić się, całe! — Wyciągnij, wyciągnij tylko! — Nie, bo to bardzo boleć! — Ale nie możesz zostawić tam ręki. Kiedy takie Puszki promocyjne się wpija, to prędko nie puszcza! A więc ciągnij! A kiedy wyciągniesz, chwyć je prawą dłonią, abym mógł zadać cios pięścią. Wyciągnął długi nóż zza pasa i podszedł do Boba.

Ale wreszcie wynurzył się Hobble-Frank, kaszląc i plując. Rozejrzał się na wszystkie strony i zawołał: — Czy wódz jeszcze w wodzie? Skierował pytanie do Old Shatterhanda, Długiego Davy’ego i Grubego Jemmy’ego, którzy stanęli właśnie na brzegu. Nie czekając na odpowiedź dał znowu nura. Po kilku chwilach ukazał się ciągnąc za włosy pokonanego Siuksa i podpłynął powoli do brzegu. Powitano go radosnymi okrzykami. automatyczne pakowanie opakowania z hologramem Czarownica asfaltowa majestatycznie pisze twarde kostki.